„Thinspiration” – tak to się nazywa. To niebezpieczna tendencja, która w ostatnich latach rozprzestrzenia się w sieci. Dziewczęta wspierają się w dążeniach do wymarzonej, szczupłej figury, inspirując się fotografiami i filmami. A ostatnio również krótkimi nagraniami wideo, które wrzucają na portal społecznościowy YouTube. Tam trwają dyskusje: czy dziewczyna jest doskonała? Czy jest wystarczająco szczupła? Czy jest brzydka? Czy jest piękna?

Spróbujcie wpisać kilka słów w wyszukiwarce YouTube: „jestem ładna czy brzydka?” w języku polskim lub angielskim, a wyświetlą się setki rezultatów. Przerażające jest to, że w filmy te załadowywane są do sieci przez dziewczynki i nastolatki. 

Tysiące dziewcząt (wiele z nich ledwie ukończyła 10 lat) patrząc w kamerę komputera zadają pytanie: czy jestem ładna? Umieszczając nagrania w sieci czekają na werdykt sędziów, którymi są użytkownicy tego portalu społecznościowego, słynący z bezpodstawnego krytykanctwa i wylewania żalu i pomyj. 

Czy właśnie na ich zdaniu powinno zależeć młodym kobietom? Tzw. „internetowe trolle” – bezkranie, bo anonimowo, wyrażający się w samych pejoratywach na temat umieszczonych przez dziewczęta filmów, komentują: „jesteś obrzydliwa”, „na twoim miejscu bym się powiesił” – a to tylko najdelikatniejsze z tych, które można znaleźć zaraz pod wideo. 

Z tym wszystkim zetknęła się także Louise Orwin – aktywistka i artystka feministka, podczas badania socjologicznych aspektów ruchu Thinspiration i Pro-Ana w sieci (Pinterest, Tumblrs, blogi, YouTube). 

Dziś, w dobie mediów społecznościowych, wszystko się zmieniło” – tłumaczy Orwin. „Gdy byłam nastolatką oglądałyśmy z koleżankami zdjęcia gwiazd i modelek w magazynach i telewizji, ale dziś dziewczyny udostępniają na swoich blogach i tablicach zdjęcia nie tylko celebrytów, ale także nieznanych dziewcząt. Wcześniej to media oferowały ideał piękna, a dziś to same nastolatki powielają mity poprzez umieszczanie tysięcy zdjęć samych siebie na blogach”. 

I właśnie obserwacja rzeczywistości kazała Louise działać. Na początku zadała sobie pytanie: dlaczego dziewczyny otwierają się na przemoc – w tym wypadku słowną? Czy rzeczywiście chcą poznać odpowiedź na pytanie dotyczące swojego piękna, czy może jednak chcą zwrócić tylko na siebie uwagę? 

Orwin postanowiła w odpowiedzi na to stworzyć Pretty Ugly project – artystyczny komunikat i refleksję nawiązującą do „generacji” YouTube. Orwin zaprojektowała 3 nastoletnie alter ego: Becky – dziewczynę rock’n’rollową, z dużą ilością makijażu, fascynatkę zespołów emo; Baby – wielbicielkę Britney Spears i Manadę – którą interpretuje sama w peruce, okularach i bez makijażu. W sieci umieściła 3 wideo (każdej z alter ego). W sumie otrzymała 4.000 komentarzy, w tym przeważająca ilość obraźliwych. Co więcej, Orwin zauważyła pewną prawidłowość – wulgarne, bezczelne komentarze wystawiane były zazwyczaj przez mężczyzn – o wiele starszych od wykreowanych bohaterek wideo. 

Orwin wykorzystała cały ten materiał w drugiej fazie swego projektu: spektaklu teatralnym, który można było oglądać do 22 listopada na Calm Down, Dear: A Festival of Feminism, a aktualnie na różnych warsztatach teatralnych i edukacyjnych dla młodzieży. 

Cel? Rozpowszechnienie kampanii przestrzegającej przed niebezpieczeństwami omawianego problemu szukania akceptacji w sieci. 

Świat mediów społecznościowych to świat kompleksów jeszcze większych, niż w świecie realnym. Oprócz tego, jak tłumaczy Orwin, media społecznościowe to możliwość wyrażenia siebie, stworzenia swojej przestrzeni wyrażania opinii i zainteresowań. Ale jednocześnie jest to kosz na śmieci, w którym królują negatywne emocje i rozwijają się agresywne zachowania, a jak widać – w dużej mierze dotyka to kobiety. 

Nastolatki codziennie ulepszają swoje awatary i zdjęcia, aby wyglądać jeszcze lepiej, jeszcze atrakcyjniej. I jest to presja, która dotyka coraz młodsze osoby.