Piszą o nim "nowy król polskiego Internetu".  Jego talk show "20 m2 Łukasza" to odpowiedź na blichtr wywiadów i sesji, gdzie problemy znikają a rzeczywistość staje się gładka i piękna. 29-letni Łukasz Jakóbiak zaprasza gwiazdy do 20-metrowej kawalerki, w której sam mieszka. Tam, w intymnej atmosferze, bez świateł, dżingli, publiczności i Wodzianki toczą się prawdziwe rozmowy z prawdziwymi ludźmy. Goście, zamiast na wygodnej kanapie, siadają na plastikowym krzesełku. Spotkanie przypomina trochę sesję u psychoterapeuty, ale właśnie ze względu na taką formę wypada niezwykle naturalnie. Dziś o Jakóbiaku piszą największe media w tym kraju. A on? Zaledwie po dwóch tygodniach obecności w Internecie, odcina pierwsze kupony od popularności... I tu świetnie pasują słowa, które zawsze powtarza niczym mantrę: Nie ma rzeczy niemożliwych!

Skąd pomysł na "20m2 Łukasza"?

Każda sytuacja w moim życiu, kiedy coś się wali, jest impulsem do kreatywnego działania. Tak było z pomysłem na nakręcenie filmu "Mój Mały Manhattan", który pojawił się w momencie mojej ciężkiej depresji, po osobistych przejściach. Koncepcja "20m2" powstała w chwili, kiedy ze względów finansowych zostałem zmuszony do przeprowadzenia się do 20-metrowej kawalerki. Wtedy leżąc na jednoosobowym materacu w moim "salonie" i wpatrując się w sufit postanowiłem, że wykorzystam tę sytuację do zrobienia czegoś niestandardowego.

Czy koncepcja "20m2 Łukasza" rodziła się w Twojej głowie etapami, czy może był to jeden impuls, olśnienie...

Ważne dla mnie było tu wymyślenie sposobu na zdobycie dodatkowych funduszy na dokończenie projektu mojego życia, pełnometrażowego filmu "Mój Mały Manhattan", nagrywanego za pomocą iPhone 4. W grę wchodził tylko niskobudżetowy projekt, ale na tyle efektowny, by można było w przyszłości na nim zarobić. Leżałem więc w tej kawalerce i po kolei układałem plan działania – rozmowy z gwiazdami, studio, kamera... I tu pojawiło się ograniczenie – koszt studia, dźwiękowca, oświetlenia. Nie mogłem sobie na to pozwolić. Myśl o wykorzystaniu moich, prywatnych 20-metrów pojawiła się natychmiast. Podjąłem decyzję – będę zapraszał gwiazdy do swojej kawalerki, sadzał je na plastikowym krześle, rozmawiał szczerze na trudne tematy i nagrywał wszystko iPhonem. Bez stylisty, publiczności i telewizyjnej sztuczności. Tylko ja i gwiazda, w moich 20-metrach.

Czy łatwo było przekonać gwiazdy do wzięcia udziału w nikomu nieznanym talk show?

Nie jest łatwo ściągnąć ludzi do nowego projektu. Na szczęście jestem uparty. I tak w ciemno zgodzili się wystąpić w moim programie m.in. Natalia Lesz, Ilona Felicjańska, Tomek Jacyków, Iza Kuna czy Dorota Wellman, co bardzo doceniam i za co bardzo im dziękuję. 

Czy jest to Twoje pierwsze dziennikarskie doświadczenie?

Jestem absolwentem Wydziału Dziennikarstwa i Nauk Politycznych, ale nigdy do tej pory nie przeprowadzałem wywiadów.

Jak się czujesz, kiedy kolejna gwiazda przekracza próg Twojej kawalerki?

Świetnie. I to z kilku powodów. Po pierwsze jestem szczęśliwy, że ona zgodziła się do mnie przyjść i będę miał okazję z nią szczerze porozmawiać. W takiej chwili biorę głęboki oddech i myślę sobie, że nie ma rzeczy niemożliwych i każdy może zrobić coś wielkiego. 

Jak reagują Twoi goście, kiedy po raz pierwszy wchodzą do kawalerki? Podoba im się?

Są zaskoczeni. Za każdym razem nagrywamy ten moment, kiedy wchodzą, rozglądają się i komentują. Pierwsze słowa, jakie zazwyczaj padają to: Ojej, jaka mała! A jednak prawdziwe 20 m2! Ale wydaje mi się, że czują się u mnie swobodnie. Nie mamy tam światła. Mamy tylko trzy iPhony. Dwa stoją na statywach, jeden stoi na tekturowej tubie. Nie ma publiczności, nie ma stresu i przez to chyba od samego wejścia gwiazda wrzuca na luz.

Co chcesz osiągnąć?

Chciałbym pokazać, że wszystko jest możliwe. Jeśli tylko mamy marzenia i wiarę w nie, to możemy je spełnić. Liczę też, że prędzej czy później zostanę zauważony i będę mógł zaistnieć jako prowadzący program również w telewizji. Chcę pokazać innym jak minusy można zamienić w plusy. Spójrzcie na mnie - mieszkam w kawalerce, gdzie co dzień po przebudzeniu w pokoju mam wrażenie, że prawą stopą sięgam łazienki. Ale nie poddaję się. Wierzę, że dzięki realizacji swojego pomysłu za jakiś czas zamienię to mieszkania na większe. Koncepcja jest taka, że program będzie za mną szedł. Jak się przeprowadzę do 40 metrów, to program będzie nazywał się "40 m2 Łukasza".

Czym różni się internetowy talk show "20 m2 Łukasz" od telewizyjnych show?

Nie mamy grupy redaktorów, którzy robią research i wypisują pytania, które fajnie jest zadać, bo będzie to "hot". Ważne jest to, że ekipa pracująca przy "20 m2 Łukasza" składa się z kilku osób – mnie, Tomka Michalczewskiego, Macieja Gajewskiego, Małgorzaty Boy i Sławka Stemplewskiegio, bez których ten program nie istniałby. 

Czy zaprzyjaźniasz się z gwiazdami, które gościsz u siebie w domu?

Na pewno zaprzyjaźniłem się z Iloną Felicjańską, która jest bardzo gnębiona przez media, a ja nie do końca się z tym zgadzam. Po programie, w którym otworzyła się i pokazała swoją prawdziwą twarz, bardzo zżyliśmy się ze sobą i teraz często spotykamy się i rozmawiamy. Poz tym ona, podobnie jak ja, też miała w swoim życiu taki przełomowy moment. Bo przecież jej też wszystko wywróciło się do góry nogami. 

Funkcjonujesz w Internecie zaledwie od dwóch tygodni, a już piszą o Tobie najpopularniejsze media. Jak się z tym czujesz?

Jestem bardzo pozytywnie zaskoczony, że mój projekt cieszy się tak wielkim zainteresowaniem. Zresztą nigdy wcześniej w tak krótkim czasie nie dostałem aż tylu ciekawych zawodowych propozycji. Jedna z telewizji jest już zainteresowana kupnem tego formatu. Dostałem też propozycję prowadzenia kolejnego programu w Internecie. 

Czujesz, że stajesz się powoli gwiazdą?

Na imprezach fotoreporterzy już krzyczą do mnie po imieniu, co jest pewnie jakimś znakiem, że powoli zaczynam wchodzić w ten świat. Nie ukrywam, że z jednej strony bardzo tego chcę, ale z drugiej bardzo się tego boję. Bo przecież "hejtersi" są wszędzie...

Kogo najbardziej chciałbyś zaprosić do kolejnych odcinków programu?

Byłbym zaszczycony, gdybym mógł gościć Jolantę Kwaśniewską. Chciałbym porozmawiać z Edytą Górniak, choć pewnie będzie to bardzo trudna rozmowa. Nie mogę doczekać się spotkania z Dorotą Wellman, ponieważ ona jest cholernie szczera i nie robi niczego na pokaz. Ciekawi mnie też rozmowa z Izą Kuną, która jest genialną aktorką, nie ma parcia na szkło, jest skromna i po prostu ją uwielbiam.

Jaki masz plan na przyszłe finansowanie programu?

Nie ukrywam, że w tej chwili poszukuję reklamodawców, inwestora, partnerów medialnych i biznesowych.

A jak się Tobie w ogóle mieszka w tych 20 m2?

Kompaktowo (śmiech). Nie mogę niestety robić imprez i sprowadzać znajomych, bo jest tam za mało miejsca. Oczywiście chciałbym mieszkać w lepszych warunkach, ale uważam, że nic nie dzieje się bez przyczyny. To, że nagle zostałem zmuszony przenieść się do kawalerki, to była taka kolej rzeczy. Bo gdyby to się nie wydarzyło, to ja nie zrobiłbym tego programu, a gdybym nie zrobił tego programu, to nie udzielałbym tego wywiadu.

Dziękujemy za rozmowę.