Koniec roku to czas rozmaitych podsumowań. W naszych sondach oceniacie najciekawsze wydarzenia, najlepiej i najgorzej ubranych, ulubione blogerki itd. W świecie czasopism drukowanych o sukcesach i porażkach gwiazd decydują słupki sprzedaży. Dziennik WWD opublikował  listę wygranych i przegranych tegorocznej wojny na okładki. Która twarz zachęciła, a która odwiodła nas od kupna magazynu?
Sarah Jessica Parker gościła w tym roku aż na trzech okładkach: "Elle", "Vogue" i "Marie Claire". Ich popularność potwierdzają słupki sprzedaży. Wszystkie magazyny uplasowały się w czołówkach najpopularniejszych numerów roku.

Justin Bieber przyczynił się do największej marketingowej porażki naczelnego "Vanity Fair" Graydona Cartera. Lutowy numer osiągnął najniższe wyniki sprzedaży od 1992 roku. Idol nastolatek pogrążył też w tym roku "Teen Vogue" i "People".

Lady Gaga zachęca do kupowania czasopism, o ile... wygląda jak Lady Gaga. W 2011 jej wizerunek podbił słupki sprzedaży majowego "Harper's Bazaar" i marcowego "Vogue", który okazał się drugim najpopularniejszym numerem "Vogue" w karierze Anny Wintour. Dużo gorsze wyniki uzyskał październikowy "Harper's" z Gagą w wersji au naturel. Czyżby królowa pop nie miała prawa pokazywać się bez makijażu i szalonych strojów?

Mila Kunis potwierdziła status seksbomby pojawiając się na okładkach i podnosząc słupki sprzedaży "GQ", "W", "Cosmopolitan" i "Elle". Sierpniowy numer "GQ" pobił redakcyjny rekord sprzedaży 2011.

Justin Timberlake przekonuje na scenie i na wielkim ekranie, ale nie na okładkach znanych magazynów. "W" i "Esquire" zaliczyły przez niego finansowe dołki.

Czytelniczki "Marie Claire" najbardziej upodobały sobie Jennifer Aniston. Aktorka podbiła też słupki sprzedaży "Elle".

Granie legendarnej seksbomby - Marilyn Monroe wychodzi Michelle Williams lepiej niż wcielanie się w nią na okładkach znanych magazynów. W 2011 aktorka pogrążyła numery "Marie Claire" i "Vogue'a".

Lutowy numer "Glamour" z Kim Kardashian okazał się najpopularniejszym wydaniem roku. Dużo gorzej malują się losy styczniowego (2012) numeru z trzema siostrami na okładce. Czyżby czytelniczkom nie spodobał się pomysł fikcyjnego małżeństwa?